Pierwsze Zadanie
Dyrektor firmy wchodzi niespodziewanie na halę produkcyjną i zastaje tam praktykanta.– Czy majster zlecił ci jakąś robotę chłopcze?– Tak panie dyrektorze.– A jaką?– Mam go obudzić gdyby się pan pojawił.
Dyrektor firmy wchodzi niespodziewanie na halę produkcyjną i zastaje tam praktykanta.– Czy majster zlecił ci jakąś robotę chłopcze?– Tak panie dyrektorze.– A jaką?– Mam go obudzić gdyby się pan pojawił.
Poniedziałek w biurze. Kolega pyta koleżankę:– Marta, która to godzina?– Dziewiąta dwadzieścia.– Boże! Ależ ten tydzień się wlecze
Na budowie. Do szatni wpada dyrektor:– Kto wczoraj pił?! – pyta.Grobowa cisza, w pewnej chwili Zenek mówi:– Ja piłem.– To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!
Rozmawia dwóch dyrektorów:– Podobno masz nową sekretarkę?– Owszem.– I jesteś z niej zadowolony?– Po pierwszym dniu trudno powiedzieć…– Młoda, ładna?– Taka sobie…– A jak się ubiera?– Bardzo szybko.
Szalejąca inflacja. Dzwoni bankier do bankiera:– Cześć stary, jak sypiasz?– Jak niemowlę.– Żartujesz?– Nie. Wczoraj całą noc płakałem i dwa razy sie zesrałem.
Zmordowany grabarz wraca do domu. Ciężko siada na krześle i oznajmia żonie:– Zmieniam zawód!– Dlaczego? – pyta żona.– Dzisiaj był pogrzeb znanej artystki. Dostała takie brawa, że musieliśmy opuszczać trumnę dziesięć razy!
– Panie Zenku, lubi pan ciepłą wódkę?– Nie.– A lubi pan spocone dziewczyny?– Noo… nie!– No to się znakomicie składa – zamiast w lipcu – weźmie Pan urlop w listopadzie!
– Dlaczego zatrudnia pan w swojej firmie tylko żonatych mężczyzn?– Są przyzwyczajeni do poniżeń i obelg, poza tym nie spieszy im się, żeby punktualnie wychodzić z roboty.
Dlaczego przed panem leżą dwa kapelusze? – pyta przechodzień żebraka.– Tak mi się powodzi, że założyłem filię.
Zenek miał problem z porannym wstawaniem i zawsze spóźniał się do pracy. Szef wściekł się na niego i zagroził, że go zwolni, jeśli czegoś z tym nie zrobi. Zenek poszedł więc do lekarza, który dał mu pigułki i kazał wziąć je przed pójściem do łóżka.Zenek spał bardzo dobrze, wstał rano na dźwięk budzika. Spokojnie zjadł śniadanie i wesoły pojechał do pracy.– Szefie – powiedział – Leki naprawdę pomogły!– To świetnie – powiedział szef – Ale gdzie byłeś wczoraj?