Mały Kielonek
Pijany mąż wraca późnym wieczorem do domu. Zdenerwowana żona zaczyna go okładać pięściami, krzycząc:– Ty draniu! Będziesz ty jeszcze pił?!– Będę! Tylko nie lej dużego kieliszka!
Pijany mąż wraca późnym wieczorem do domu. Zdenerwowana żona zaczyna go okładać pięściami, krzycząc:– Ty draniu! Będziesz ty jeszcze pił?!– Będę! Tylko nie lej dużego kieliszka!
– Mamo, z mego listu do św. Mikołaja wykreśl kolejkę elektryczną, a wpisz łyżwy.– A co, nie chcesz już pociągu?– Chcę, ale jeden już znalazłem w Waszej szafie.
– Koleżanka pije ?– Nie– Dlaczego?– Mam problemy z nogami– Uginają się?– Nie, rozkładają …
Złodziej upatrzył sobie duży dom, w którym nie świeciło się żadne światło. Po wybiciu szyby, wszedł do domu. Idzie przez salon świecąc sobie latarką, nagle słyszy głos:– Uważaj, bo Anioł patrzy na ciebie.Złodziej się tym nie przejął i idzie dalej. Za chwilę znowu słyszy głos:– Uważaj, bo Anioł patrzy na ciebie.Złodziej zaintrygowany tym głosem, poświecił w stronę, z której dochodził owy głos. Patrzy, a to papuga.– Cześć, umiesz mówić? – pyta złodziej.– Umiem – odpowiada papuga.– A jak masz na imię? – pyta znowu złodziej.– Kleopatra. – odpowiada papuga.– Ha – ha – ha – śmieje się złodziej. – Co za idiota nazwał papugę Kleopatra?!– Ten sam, który rottweilera nazwał Anioł. – odpowiada papuga.
Przychodzi baba do lekarza:– Panie doktorze, co robić? Ludzie mnie na ulicy omijają szerokim łukiem!Lekarz spojrzał na kobietę i mówi:– Wyglądem pani nie odstrasza… Może trzeba się czasem wykąpać?– Kąpię się codziennie. Przecież muszę jakoś wyglądać przy tym rozdawaniu ulotek!
Żona wysłała mi smsa: „Kiedy wrócisz z pracy, założę seksowną bieliznę i zatańczę dla ciebie na rurze.”Do teraz wyrobiłem 94 nadgodziny i jeszcze się jakoś trzymam.
Facet przychodzi do rabbiego i mówi:– Rabbi, dzieje się coś strasznego i muszę o tym z tobą porozmawiać.– O co chodzi?– Żona chce mnie otruć.– Jak to możliwe?– Naprawdę. Jestem pewien, że ona chce mnie otruć, co mam robić?– Powiem ci – mówi rabbi – Ja z nią porozmawiam, dowiem się wszystkiego i dam ci znać.Po dwóch dniach rabbi dzwoni do faceta i mówi:– Cóż, rozmawiałem z twoją żoną. Gadaliśmy przez telefon trzy godziny. Chcesz mojej rady?– Tak.– Połknij truciznę.
John jak zwykle w sobotę udał się na partyjkę golfa. Żona zaczęła się martwić, gdy nie wrócił o zwykłej porze. Robiło się coraz później. W końcu wybiła 23.00 kiedy mąż przyjechał. Wystraszona żona wybiega mu na spotkanie i pyta:– Co się stało? Dlaczego wracasz tak późno?!– Aaa, Jerry miał zawał przy trzecim dołku.– Coo?! To straszne!– Wiem. Ale jakoś daliśmy radę – przymierzyć, uderzyć piłkę, przeciągnąć Jerrego, przymierzyć, uderzyć piłkę, przeciągnąć Jerrego…
– Halo, czy to pogotowie?! Żona leży nieprzytomna w kuchni, co mam robić, co robić?!!!– Najpierw proszę się uspokoić.– …– Halo, jest Pan tam?– Jestem. OK, już jestem spokojny. Co dalej?– Jest pan obok żony?– No nie, przecież miałem się uspokoić. Siedzę w kąpieli i piję piwo.
Idzie pogrzeb. Tragarze niosą trumnę przekręconą na bok.– Kogo chowają? – pyta przechodzień.– Teściową – odpowiada jeden z żałobników.– A czemu trumnę niesiecie bokiem?– Bo jak ją przekręcić na plecy, to zaczyna chrapać.