Nauczycielka pyta Jasia: – Kim jest twój ojciec? – W zasadzie to nie wiem, czasami myślę, że jest ślusarzem, a czasami, że księgowym. – Jak to?! – No, bo wieczorami nóż ostrzy, a rano liczy pieniądze …
Jasiu z tatą idą ulicą. Nagle syn prosi tatę: – Tato kup mi lody, no kup mi lody, no kup. Ojciec w końcu nie wytrzymuje: – Jasiu ja też bym zjadł lody, ale niestety pieniędzy wystarczy tylko na wódkę.
Ojciec do Jasia: – Mamusia skarży się, że zachowujesz się, jakbyś w ogóle nie słyszał, co do ciebie mówi. – Ale tato… – Nie tłumacz się, tylko mów, jak ci się udało to osiągnąć.