Radosna Uroczystość
Idzie pogrzeb. Do mężczyzny idącego za trumną podchodzi znajomy:– Żona?– Nie, teściowa.– Też pięknie.
Idzie pogrzeb. Do mężczyzny idącego za trumną podchodzi znajomy:– Żona?– Nie, teściowa.– Też pięknie.
Facet postanawia unieszkodliwić swoją teściową. Wpada więc do sklepu zoologicznego.– Panie są jadowite węże??– Nie ma– A jadowite pająki?– Też nie ma.– A co k*rwa jest jak nic nie ma?– Są pelikany.– A one są niebezpieczne?– Tak, potrafią zadziobać szkodnika w kilka sekund.Facet kupił dwa pelikany i udał się do domu aby wypróbować nowy nabytek.– Pelikany na stół! – pelikany rozwalają stolik w pył.Facet wniebowzięty mówi:– Pelikany na krzesło! – krzesło rozniesione w drobny mak.Nagle wpada teściowa i od progu woła:– A na ch*j Ci pelikany?!
Wraca małżonek z delegacji i biegnie prosto do sypialni. Wygłodniały, szybko ściąga z siebie ubrania i nie zapalając światła bierze żonę na różne sposoby przez bite dwie godziny. Potem idzie się czegoś napić do kuchni, a tam… żona!– Czekaj, czekaj… a kogo ja tam właśnie wyryćkałem w sypialni?Żona wbiega do sypialni i krzyczy:– Mamo, czemu nie powiedziałaś, że to nie ja?Teściowa na to:– Przecież wiesz, córeczko, że ja z tym draniem od dwóch lat nie rozmawiam.
Zięć do teścia:– Sssss?– Sssss sssss!Tłumaczenie:– Jest żmija?– Są obie.
Żona twierdzi, że nienawidzę jej rodziny i krewnych.To kłamstwo. Na przykład o wiele bardziej wolę jej teściową od mojej.
– Synku, przynieś babci krem do ust.– Tato, ale który?– Ten z napisem „Kropelka”…
Kumpel mówi do Kumpla:– Potrzebuje kasy.– Na co?– Teściowa nie żyje.– Ahh to potrzebujesz na pogrzeb?– Nie na adwokata.
Chłop pyta innego:– Wiesz, czym karze się za bigamię?– Nie.– Dwoma teściowymi.
Rozmowa małżeństwa przy porannej kawie i prasie…– Zobacz kochanie – mówi żona do męża – nasz rząd zdecydował się zredukować koszty jakie są ponoszone na rzecz wojska i zezłomują sześć starych niszczycieli…– Przykro mi to słyszeć… na pewno będziesz tęskniła za mamusią…
Przyjechała teściowa:– Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami!– Niech się mama tak nie wymądrza, poszedłem w sandałach!