Przejdź do treści

Kup Mi Króliczka

    – Mamusiu, mamusiu! Kup mi króliczka!
    – Nie. Jeszcze ci myszki nie zdechły.

    Teoria Względności

      Siedział facet na balkonie, nagle patrzy, a tumu ślimak łazi po barierce. Facet się zdenerwował i pstryknął ślimaka, tak, że ten spadł z barierki z dziesiątego piętra. Minął rok i nagle słyszy facet dzwonek do drzwi. Otwiera, patrzy, a tam ten ślimak stoi i mówi:
      – Te, facet… To przed chwilą, to co to miało być?

      Na Gigancie

        Idzie sobie żółw, spotyka drugiego bez pancerza. Pyta:
        – Co Ci się stało?
        – Aaa… uciekłem z domu.

        Niewyspany

          Wiosna. Po mroźnej, długiej zimie mały niedźwiadek wytacza się z jaskini.
          Wychudzony, chwieje się na łapkach, oczka ma podkrążone. Zaniepokojona mama niedźwiedzica pyta:
          – Synku, co się stało? Czy na pewno na całą zimę poddałeś się hibernacji, jak prosiłam?
          – Hibernacji? Myślałem, że powiedziałaś masturbacji!

          Koń Pierwszy

            Weterynarz uczy pomocnika, jak należy koniowi podawać środek przeczyszczający:
            – Bierzesz tę rurkę, wsuwasz ją koniowi do pyska, tak do połowy, wkładasz tabletkę i dmuchasz… Zrozumiałeś? Idź, tak zrób…
            Po godzinie, zataczając się, pojawia się pomocnik.
            – No i co? Dałeś?
            – Nie zdążyłem, koń dmuchnął pierwszy…

            To Był On

              W pewnej wiosce mieszkał sobie gospodarz, który miał kurnik. Co noc do tego kurnika przychodził sprytny lisek i pożerał jedną kurę albo koguta, zależy na co miał chrapkę. I tak to trwało miesiącami, aż pewnego dnia gospodarz
              schwytał liska i zapytał:
              – Czy to ty wyjadasz stopniowo mój drób?
              Na co sprytny lisek odpowiedział:
              – Nie!
              A tak naprawdę to był on.

              Oziębła

                Przychodzi dwóch panów do weterynarza trzymając na smyczy nosorożca.
                – Panie doktorze, mamy tu samicę nosorożca, ale nie chce się parzyć!
                – Może jest z Elbląga?
                – Z Elbląga, a dlaczego?
                – No… bo moja żona jest z Elbląga.

                Jestem Wozem

                  Przychodzi koń do baru, kopytkiem stuk – puk w kontuar i zamawia:
                  – Małe piwko proszę…
                  Barman na to:
                  – Panie koniu, wczoraj pan tak pochlał, że padł pan pod tym barem jak nieżywy, przedwczoraj koledzy musieli pana za lejce wyciągać, a dzisiaj tylko małe piwko?
                  – Tak, bo dzisiaj wozem jestem…

                  Jezus cię widzi

                    Złodziej włamał się do cudzego domu i szpera w poszukiwaniu łupu. Nagle odzywa się głos:
                    – Jezus cię widzi…
                    Złodziej zbladł, choć nie widział w ciemnościach, kto mówi.
                    – Przecież dom miał być pusty do końca tygodnia – pomyślał sobie.
                    – Jezus cię widzi… – odzywa się znowu. Złodziej zaświecił w końcu latarką w kierunku głosu. Na drążku siedziała papuga. Odetchnął z ulgą.
                    – Cześć, jestem Maria – powiedziała papuga.
                    – Maria? To to głupie imię dla ptaka – zaśmiał się złodziej.
                    – Może i tak, ale jeszcze głupsze jest Jezus dla dobermana.

                    Jamnik Zabójca

                      Do baru wchodzi niepozorny mężczyzna
                      – Przepraszam… czyj był ten rottweiler przed barem…
                      – Mój! – podnosi się potężny brodacz – Ale jak to „był”?
                      – Bo mój jamnik go zabił…
                      – Co ty gadasz!? Jamnik mojego rottweilera? Jak!?
                      – No… W gardle mu stanął.

                      Babeczka

                        Wilk odbiera komórkę.
                        – Słucham, mamusiu!
                        – Czy dzisiaj też wrócisz późno jak zwykle?
                        – A dlaczego pytasz?
                        – Bo upiekłam Ci pyszne ciasteczka, te co lubisz!
                        – Nie zjem chyba ani jednego… Przed chwilą zjadłem całą babkę.

                        Jutro Idziemy Do Kina

                          Idzie Policjant i prowadzi pingwina za łapę. Spotyka go kolega i pyta:
                          – Co ty robisz z tym pingwinem?
                          – A przyplątał się i nie wiem co z nim zrobić.
                          Kolega na to:
                          – Zaprowadź go do ZOO.
                          Po paru godzinach spotykają się ponownie a policjant nadal z pingwinem. Kolega pyta:
                          – No i co?
                          – Zaprowadziłem go do ZOO, a teraz idziemy do kina.

                          Pelikany

                            Facet postanawia unieszkodliwić swoją teściową. Wpada więc do sklepu zoologicznego.
                            – Panie są jadowite węże??
                            – Nie ma
                            – A jadowite pająki?
                            – Też nie ma.
                            – A co k*rwa jest jak nic nie ma?
                            – Są pelikany.
                            – A one są niebezpieczne?
                            – Tak, potrafią zadziobać szkodnika w kilka sekund.
                            Facet kupił dwa pelikany i udał się do domu aby wypróbować nowy nabytek.
                            – Pelikany na stół! – pelikany rozwalają stolik w pył.
                            Facet wniebowzięty mówi:
                            – Pelikany na krzesło! – krzesło rozniesione w drobny mak.
                            Nagle wpada teściowa i od progu woła:
                            – A na ch*j Ci pelikany?!

                            Anioł Patrzy Na Ciebie

                              Złodziej upatrzył sobie duży dom, w którym nie świeciło się żadne światło. Po wybiciu szyby, wszedł do domu. Idzie przez salon świecąc sobie latarką, nagle słyszy głos:
                              – Uważaj, bo Anioł patrzy na ciebie.
                              Złodziej się tym nie przejął i idzie dalej. Za chwilę znowu słyszy głos:
                              – Uważaj, bo Anioł patrzy na ciebie.
                              Złodziej zaintrygowany tym głosem, poświecił w stronę, z której dochodził owy głos. Patrzy, a to papuga.
                              – Cześć, umiesz mówić? – pyta złodziej.
                              – Umiem – odpowiada papuga.
                              – A jak masz na imię? – pyta znowu złodziej.
                              – Kleopatra. – odpowiada papuga.
                              – Ha – ha – ha – śmieje się złodziej. – Co za idiota nazwał papugę Kleopatra?!
                              – Ten sam, który rottweilera nazwał Anioł. – odpowiada papuga.

                              Skreślam Pana

                                Lew, król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę. Spotyka żyrafę: „Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad” – i notuje w kalendarzyk. Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże… Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę: „Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz..” wertuje kalendarzyk – „tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Wiec spożyję panią w środę na kolację”. Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. „Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc zjem pana jutro na podwieczorek” – i notuje w kalendarzyku.
                                – „To ja pana pierd…!”
                                – „Aa, to ja pana skreślam…”

                                Moment

                                  Flegmatyk zatrudnił się w zoo do pracy przy żółwiach. Już na drugi dzień wpada do dyrektora i krzyczy:
                                  -Panie dyrektooooorze…..żóółwie ucieeeekły!!!
                                  -Niemożliwe!! Jak to sie stalo??
                                  – To byl mooooment!!!

                                  Olej Ryby

                                    Do wędkarza podpływa krokodyl:
                                    – Biorą?
                                    – Nie
                                    – To olej ryby, chodź sie wykąpać!