Bez Wyjątku
– Czy to prawda, że jak się bierze ślub w piątek, to jest się nieszczęśliwym całe życie?– Oczywiście. Dlaczego piątek miałby być wyjątkiem?
– Czy to prawda, że jak się bierze ślub w piątek, to jest się nieszczęśliwym całe życie?– Oczywiście. Dlaczego piątek miałby być wyjątkiem?
Dostałem wiadomość od żony: „Czas zakończyć ten związek, to nie ma przyszłości. Zrywam z Tobą”.Nawet mi ulżyło, gdy po chwili dostałem wiadomość: „Przepraszam, zły numer”.
– Kochanie, co mi kupiłeś na Walentnki?– Wyjrzyj przez okno. Widzisz tego czarnego mercedesa?– Jasne, że widzę! Rany!– No to rajstopy w tym kolorze ci kupiłem..
Bogaty mężczyzna żali się lekarzowi:– Mam wszystko, żonę, dom, dzieci, firmę i dużo pieniędzy. Brakuje mi wyzwań. Skoki ze spadochronem, na linie, sporty ekstremalne, wszystkiego próbowałem.– Niech pan znajdzie sobie kochankę. – mówi lekarz.– Mam już trzy.– No to niech Pan powie o nich żonie.
Jasiu pisze list do ukochanej na Walentynki:Nie jem śniadania, bo myślę o tobie,Nie jem obiadu, bo myślę o tobie,Nie jem kolacji, bo myślę o tobie,Nie śpię w nocy, bo .. JESTEM GŁODNY!!!
Chłopak pyta dziewczynę czy wyraziłaby zgodę by zostać dawcą organówDziewczyna zastanawia się chwilę i w końcu mówi:Tak, oczywiście!Po chwili chłopak pyta:A zgodzisz się ofiarować mi coś na Walentynki?
W wiejskim ośrodku zdrowia:– Panie doktorze, niech pan co poradzi. Mam już siedmioro dzieci, a mąż to się w ogóle nie zastanowi…– Niech pani kupi mężowi prezerwatywy.Po kilku miesiącach ta sama kobieta jest u lekarza.– Źle mi pan doradził. Znów jestem w ciąży!– A kupiła pani te prezerwatywy?– Mnie tam nie stać na takie wydatki. Sama mu zrobiłam. Na drutach…
Drogówka zatrzymuje kierowcę. Koniec końców, gliniarz pyta:– Czemu pan jest pijany?– Żona urodziła.– A co to za trup w bagażniku?– Ojciec dziecka.
Spotyka się dwóch gości w barze. Nie widzieli się parę lat. Siedli przy ladzie i piją piwo.– Słuchaj, stary… Widzę, ze ty nie masz problemu z podrywaniem dziewczyn. Ja to nawet jak jakaś mi się spodoba, to nie wiem, co mam do niej powiedzieć.– A widzisz tą blondynę, co wchodzi do kibla?– No widzę.– Fajna?– No zajebista.– To podejdź pod kibel, jak wyjdzie, powiedz „cześć”, a potem pierwsze, co ci przyjdzie do głowy i rozmowa jakoś się sklei…Tak tez zrobił. Wychodzi blondyna, a gość ją zatrzymuje:– Cześć.– No hej – odpowiada blondyna.– Srałaś?
Blondynka do blondynki:– Robimy razem Sylwestra?– No spoko, a kiedy?