Drugi Etat
Przychodzi baba do lekarza. Po dokładnym badaniu lekarz mówi:– Długo pani nie pociągnie.– To samo powiedział mój znajomy weterynarz.– Ja też jestem weterynarzem.– To co pan tu robi?– A tak sobie dorabiam.
Przychodzi baba do lekarza. Po dokładnym badaniu lekarz mówi:– Długo pani nie pociągnie.– To samo powiedział mój znajomy weterynarz.– Ja też jestem weterynarzem.– To co pan tu robi?– A tak sobie dorabiam.
Rozmawiają dwie koleżanki:– No jak tam ten twój Władek? Ciągle traci forsę na kasyno i dziwki?– Nie. Ja z nim poważnie porozmawiałam. Nie pije, nie pali, na dziwki nie chodzi, forsy w ogóle nie wydaje. Leży sobie cichutko i spokojnie na OIOMie!
Zmordowany grabarz wraca do domu. Ciężko siada na krześle i oznajmia żonie:– Zmieniam zawód!– Dlaczego? – pyta żona.– Dzisiaj był pogrzeb znanej artystki. Dostała takie brawa, że musieliśmy opuszczać trumnę dziesięć razy!
Żyję dzięki Zenkowi! Taka prawda! Leżałem kilka miesięcy w śpiączce po urazie głowy a lekarze nie dawali mi żadnych szans. Kiedy na swojej zmianie pielęgniarka Krysia włączyła po raz 20 „Przez twe oczy zielone…”, po prostu wstałem z łóżka i to kurwa wyłączyłem!
Rozdrażniony mąż mówi do żony:– Rzuciłem papierosy, rzuciłem wódkę, teraz to już chyba kolej na Ciebie…
Żona mówi do męża:– Przez te święta chyba trochę przytyłam …– Przecież Ty wyglądasz tak od lipca …
– Dlaczego Pan nie ratował żony jak się topiła?– A bo wydzierała się jak zwykle.
Pewna para spotykała się od sześciu miesięcy. Mężczyzna bał się jednak zaproponować intymne spotkanie, bo wstydził się, że ma zbyt małego penisa. Pewnej wszakże nocy odważył się i gdy całował się z partnerką, rozpiął rozporek i poprowadził jej rękę w okolice swojego członka. – „Nie, dzięki” – odezwała się dziewczyna – „przecież wiesz, że nie palę”
Para narzeczonych przychodzi do urzędu stanu cywilnego.Urzędnik pyta:– Czy jesteście należycie przygotowani do tak ważnego kroku?– Oczywiście – odpowiada młody kandydat na męża.– Mamy już piętnaście litrów wódki, trzydzieści pięć butelek wina i sześć litrów spirytusu.
Pewien mężczyzna przyszedł na policję i nalegał na rozmowę z włamywaczem, który dzień wcześniej obrabował jego dom.– Ależ my doskonale sobie z nim dajemy radę, już wskazał miejsce ukrycia łupu – powstrzymuje go policjant– Ale nie o to mi chodzi… ja tylko chcę go zapytać jak on wszedł do mojego domu nie budząc mojej żony… mnie się to nie udało ani razu w ciągu 25 lat…