Skarb
Żona pyta męża:– Powiedz kochanie, czy jestem twoim skarbem?– A co, chciałabyś, żebym cię zakopał?
Żona pyta męża:– Powiedz kochanie, czy jestem twoim skarbem?– A co, chciałabyś, żebym cię zakopał?
– Kochanie nie możemy wziąć ślubu! Ojciec przegrał wczoraj w karty cały mój posag.– Nic nie szkodzi. Ożenię się z Tobą mimo tego, tym bardziej że to ja wygrałem z twoim ojcem w karty.
Zenek jak zwykle wraca do domu pijany. Żona wrzeszczy od progu: – Codziennie wieczorem wracasz pijany! – Jesteś bardzo niesprawiedliwa kochanie! Ciągle ganisz mnie za to, że przychodzę do domu pijany, a jeszcze nigdy nie pochwaliłaś mnie za to, że wychodzę trzeźwy!
Już nigdy więcej nie usłyszę jego kroków i dzwonka u drzwi dokładnie o ósmej wieczorem!– Co się stało?– I już nigdy nie będzie półmroku rozświetlanego drżącym płomykiem świecy w salonie specjalnie dla niego…– Co jest?– I już nigdy nie będzie siedzał u mnie jak teraz, trzy wieczory w tygodniu i szeptał mi czułe słówka, tak jak to robił przez ostatnie dwa lata!– Co za nieszczęście! Jak mi przykro…– Dzisiaj wieczorem podrę wszystkie jego miłosne listy…– Rozstaliście się?– Nie, skądże. Wychodzę za niego za mąż…
Więc mówi pan, doktorze, że to jest 23 tydzień ciąży?– Tak, absolutnie.– Dokładnie 23, a nie 27?– Żadnych wątpliwości – 23 tydzień.– Boże… Nie za tego za mąż wyszłam…
Rozmowa małżeństwa przy porannej kawie i prasie…– Zobacz kochanie – mówi żona do męża – nasz rząd zdecydował się zredukować koszty jakie są ponoszone na rzecz wojska i zezłomują sześć starych niszczycieli…– Przykro mi to słyszeć… na pewno będziesz tęskniła za mamusią…
Małżeństwo podczas kolacji. Pan domu podsuwa swój talerz psu.– Ależ Romualdzie, nie chcesz chyba oddać swojej porcji Azorowi! – oponuje małżonka– Oddać nie – mruczy pod nosem mąż – tylko zamienić…
Do stojącej na poboczu drogi panienki podjeżdża samochód. Kierowca uchyla okno i pyta:– Ile?Panienka odpowiada:– 100 z przodu, 150 z tyłu.Nagle z tylnego siedzenia pada pytanie:– A dlaczego my z tyłu mamy płacic 150?
Mąż przygląda się jak jego żona uczy psa służyć.– Daj spokój kochanie, to się nie uda…– Uda się, uda. Z tobą też mi na początku nie wychodziło.
– Wiem że mnie zdradziłeś! – szlocha żona włamywacza.– Ależ duszko czemu ci to przyszło do głowy? – pyta małżonek– Bo nie było cię całą noc, a w gazetach nie ma żadnej wzmianki o włamaniu.