Olej Ryby
Do wędkarza podpływa krokodyl:– Biorą?– Nie– To olej ryby, chodź sie wykąpać!
Do wędkarza podpływa krokodyl:– Biorą?– Nie– To olej ryby, chodź sie wykąpać!
Wiosna. Po mroźnej, długiej zimie mały niedźwiadek wytacza się z jaskini.Wychudzony, chwieje się na łapkach, oczka ma podkrążone. Zaniepokojona mama niedźwiedzica pyta:– Synku, co się stało? Czy na pewno na całą zimę poddałeś się hibernacji, jak prosiłam?– Hibernacji? Myślałem, że powiedziałaś masturbacji!
Weterynarz uczy pomocnika, jak należy koniowi podawać środek przeczyszczający:– Bierzesz tę rurkę, wsuwasz ją koniowi do pyska, tak do połowy, wkładasz tabletkę i dmuchasz… Zrozumiałeś? Idź, tak zrób…Po godzinie, zataczając się, pojawia się pomocnik.– No i co? Dałeś?– Nie zdążyłem, koń dmuchnął pierwszy…
W pewnej wiosce mieszkał sobie gospodarz, który miał kurnik. Co noc do tego kurnika przychodził sprytny lisek i pożerał jedną kurę albo koguta, zależy na co miał chrapkę. I tak to trwało miesiącami, aż pewnego dnia gospodarzschwytał liska i zapytał:– Czy to ty wyjadasz stopniowo mój drób?Na co sprytny lisek odpowiedział:– Nie!A tak naprawdę to był on.
Przychodzi dwóch panów do weterynarza trzymając na smyczy nosorożca.– Panie doktorze, mamy tu samicę nosorożca, ale nie chce się parzyć!– Może jest z Elbląga?– Z Elbląga, a dlaczego?– No… bo moja żona jest z Elbląga.
Przychodzi koń do baru, kopytkiem stuk – puk w kontuar i zamawia:– Małe piwko proszę…Barman na to:– Panie koniu, wczoraj pan tak pochlał, że padł pan pod tym barem jak nieżywy, przedwczoraj koledzy musieli pana za lejce wyciągać, a dzisiaj tylko małe piwko?– Tak, bo dzisiaj wozem jestem…
Złodziej włamał się do cudzego domu i szpera w poszukiwaniu łupu. Nagle odzywa się głos:– Jezus cię widzi…Złodziej zbladł, choć nie widział w ciemnościach, kto mówi.– Przecież dom miał być pusty do końca tygodnia – pomyślał sobie.– Jezus cię widzi… – odzywa się znowu. Złodziej zaświecił w końcu latarką w kierunku głosu. Na drążku siedziała papuga. Odetchnął z ulgą.– Cześć, jestem Maria – powiedziała papuga.– Maria? To to głupie imię dla ptaka – zaśmiał się złodziej.– Może i tak, ale jeszcze głupsze jest Jezus dla dobermana.